Po VII Konferencji dla Budownictwa

Po VII Konferencji dla Budownictwa

Kilka uwag i refleksji przeznaczonych w zasadzie dla tych, którzy na niej nie byli. Ale niestety Ci, którzy byli, też mogą na ten tekst trafić i zauważą wszelkie próby „podkolorowania”, czyli podniesienia oceny konferencji. Dlatego też ograniczę do minimum ocen (choć będą wyjątki). Ale zanim o programie, dyskusjach, warto odnotować coś, co tylko pozornie jest ciekawostką.

Dla uczestników konferencji została przygotowana oficjalna mobilna aplikacja VII Konferencji dostępna w wersji Android i Iphone. Wśród wielu użyteczności tej aplikacji kluczowa była możliwość zadawania wykładowcom pytań w czasie rzeczywistym. Tak więc co pewien czas spokój panelistów i wywody zakłócał pojawiający się na dużym ekranie komentarz, pogląd przeciwny, czy pytanie – formułowane przez uczestnika konferencji, jako bezpośrednia reakcja na poglądy debatujących. W ten sposób przełamaliśmy niedobry zwyczaj, że pod koniec wykładu panelu ostatnie 10 minut poświęcamy na pytania z sali, które wówczas są często są wyrwane z kontekstu,  bo mówiono o tym  30 minut wcześniej i nie wszyscy pamiętają, do czego odnosi się pytający. Aplikacja stała się narzędziem dyscyplinującym merytorycznie panelistów.

W branży budowlanej coraz wyraźniej kształtuje się  świadomość, że budownictwo nie jest odrębną wyspą na morzu zjawisk gospodarczych, że długookresowo stan gospodarki determinuje sytuację w budownictwie. Dlatego tak ważny i potrzebny był temat „Rozwój Polski w warunkach stagnacji gospodarczej UE” [patrz:VII Konferencja – program Po wprowadzeniu dokonanym  przez Witolda Grostala – Dyrektora Biura Strategii Polityki Pieniężnej NBP, rozpoczął się spór dwóch cenionych ekonomistów (Rafała Antczaka i Macieja Relugi) o prognozy gospodarcze dla Polski. Czy tendencja wzrostowa, mimo ograniczeń zewnętrznych (stagnacja w strefie euro, zasadnicze kłopoty w niektórych państwach UE) może się trwale utrzymać w warunkach złej sytuacji polskich  finansów publicznych?

A potem rozmawialiśmy głownie o budownictwie. Pożyteczne okazało się spojrzenie banku komercyjnego na prognozy dla budownictwa – mówiła o Hanna Winczewska z Banku Zachodniego WBK. Niestety oczekiwań uczestników konferencji nie spełniła prezentacja przygotowana przez ASM Centrum Badań i Analiz Rynku, podobnie jak późniejszy warsztat dot. planów remontowych Polaków.

Bardzo ważnym punktem konferencji był panel „Jak zapewnić, aby publiczne inwestycje budowlane były realizowane efektywnie, terminowo i gwarantowały oczekiwany poziom jakości Właśnie z uwagi na wagę tematu, przyjechał i uczestniczył w panelu poseł Stanisław Żmijan – Przewodniczący Komisji Infrastruktury Sejmu RP. Najistotniejsza jest konkluzja, uczestnicy konferencji i paneliści bez zastrzeżeń poparli przedstawione postulaty koniecznych uzupełnień Prawa o zamówieniach publicznych i Prawa Budowlanego (3. Jak zapewnić, aby publiczne inwestycje…-R.Kowalski, A.Krupa. Taka opinia nakłada na autorów postulatów konieczność dalszych starań, aby znalazły się one w projektach powyższych ustaw. Warto się jednak  zastanowić, czy środowisko budowlane będzie zdolne do jednolitego stanowiska w tej sprawie?

Utrwaloną od lat koncepcją Konferencji dla Budownictwa jest podział na sesje plenarne podejmujące tematy wspólne dla wszystkich związanych z budownictwem i wyspecjalizowane warsztaty czy szkolenia poświęcone bardzo konkretnym  zagadnieniom. Tych warsztatów było wiele (8), może za wiele, działy się jak zawsze równolegle i stąd dylematy niektórych uczestników, jak być równocześnie w dwóch salach. Odpowiedź jest banalna. Firmy muszą kierować na konferencję ludzi zajmujących się danym zagadnieniem. Oczekiwanie, że jedna osoba będzie omnibusem jest, w moim przekonaniu, nadmierne.  Ciekawe, że niektóre firmy znalazły prawidłowe rozwiązanie tego problemu.

Z tych samych powodów opinie o poszczególnych warsztatach pochodzą od uczestników (ja byłem tylko na jednym).    Niestety, prof. Jacek Łaszek, wybitny ekspert w dziedzinie mieszkalnictwa zapomniał, że jest moderatorem a nie wykłada nieopierzonym studentom. Czyżby od kiedy został profesorem i obiektywnie dużo wie, nie chce tracić czasu na głosy polemiczne? Niemniej – temat warsztatu, a właściwie pytanie „Jak wspierać budownictwo mieszkaniowe nie trwoniąc publicznych pieniędzy” wymaga dalszej dyskusji.

Panel o „Kodeksie Budowlanym” prowadzony przez prof. Marka Wierzbowskiego trwał o godzinę dłużej niż planowaliśmy. Było to efektem aktywności pozostałych panelistów i uczestników. W świetle tej dyskusji szanse na uchwalenie dobrego prawa budowlanego w tej kadencji Sejmu są właściwie równe zeru.

Wraz z Robertem Dziwińskim – Głównym Inspektorem Nadzoru Budowlanego prowadziliśmy warsztat: Znowelizowana ustawa o wyrobach budowlanych – nowe wymagania.  Mieliśmy poważny problem, gdyż mimo, że pierwsze czytanie projektu tej ustawy odbyło się w lipcu 2014 roku, do tej pory ustawa nie została uchwalona i w dodatku nie jest pewne, jaka będzie jej ostateczna treść. Ale szereg nowych rozwiązań warte było opisu i komentarza. Ciekawym, właściwie budującym zjawiskiem, była aktywność, w przeciwieństwie do przedstawicieli przemysłu, obecnych na sali inspektorów nadzoru budowlanego bezpośrednio zajmujących się nadzorem nad rynkiem wyrobów budowlanych. Czy to oznacza, ze wreszcie odejdą od formalizmu w kontrolach? Nadal nie jestem pewien…

Panel „Ocena Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 305/2011 oraz propozycje nowelizacji” z udziałem przedstawicielki Komisji Europejskiej pokazał, że mamy zarówno problemy z jakością przepisów tego rozporządzenia, jak i ich stosowaniem. Dlatego konieczne są zmiany, jeśli chcemy, aby oznaczanie wyrobów budowlanych znakiem „CE” służyło konsumentom, nabywcom, a nie urzędnikom. Co zmienić i jak zmienić – będzie dalej przedmiotem sporu i można tylko żałować, że polski przemysł materiałów budowlanych, a także administracja rządowa, w tak ograniczonym stopniu angażuje się w tę kwestię. Chętnych do wyrażenia swojej opinii,  do wspólnego wypracowania propozycji rozwiązań zapraszam do kontaktu, a zaproszenie kieruję nie tylko do członków Związku.

Dwa ostatnie panele, czyli „ Dlaczego zasady etyki w biznesie pozostają u nas na poziomie deklaracji?” oraz „Partnerstwo publiczno-prywatne, jako warunek dalszego rozwoju po zakończeniu II perspektywy finansowej”, miały – jak się okazało- wspólny łącznik: minorowe perspektywy pożądanych zmian. Szkoda, choć trudno mieć pretensje do panelistów.

Wisienką na konferencyjnym torcie była znowu (podobnie było w ubiegłym roku) debata wieczorna. W tym roku jej tematem było pytanie: „Jaka Polska, w jakiej Unii Europejskiej?” Już skład panelistów (program VII Konferencji) i ich zróżnicowanie polityczne gwarantowały atrakcyjność sporu. Zderzyły się bowiem poglądy i prognozy konserwatywne, lewicowe i liberalne. Ale poza wartością intelektualną dyskusji, pokazała ona jeszcze jedno, moim zdaniem, bardzo ważne zjawisko, że przy odmiennych postawach może prowadzić dysputę, nie dyskredytować oponenta, wsłuchiwać się w to, co  mówi i proponuje. Jakże tego brakuje dzisiaj dyskursowi publicznemu.

Kończąc konferencję, powiedziałem: „… może za rok spotkamy się znowu”.  Ale wcześniej warto, aby uczestnicy napisali, co zmienić, poprawić, a wszyscy, a więc także nieobecni, o czym chcieliby podyskutować. Zapraszam

Ryszard Kowalski